Komes Barley Wine z Browaru Fortuna

Za każdym razem kiedy biorę pod uwagę piwo na tego typu wpis, to myślę przede wszystkim o tym czym się wyróżnia. Mimo tego, że dzisiejszy obiekt zainteresowań nie jest wcale piwem wybitnym, to z kilku powodów na pewno warto było mu się przyjrzeć. Zapraszam na ocenę Barley Wine z Browaru Fortuna – ich najnowszego wypustu pod marką Komes.

Pomysł

Sam styl, czyli ‚wino jęczmienne’, to zdecydowanie nic specjalnie rewolucyjnego. Do tego znając serię piw sygnowanych logiem Komesa, pojawienie się tej pozycji wydawać się mogło naturalną konsekwencją działań browaru. Mimo większego braku zaskoczenia okazał się on naprawdę dobrym pomysłem z punktu widzenia rozpoznawalności rynku kraftowego.

Zasięg dystrybucji oraz ogólnopolska znajomość produktów Browaru Fortuna sprawiło, iż piwo w tym klasycznym angielskim stylu mogło  być dostrzeżone nie tylko przez beergeeka. Nie bez znaczenia jest również wielkość wybicia, jakim w Miłosławiu można się pochwalić oraz cenę, na jaką browar może sobie pozwolić. To spowodowało, że na rynku pojawił się dosyć szeroko dostępny oraz przystępnie cenowy Barley Wine, który miał sporą szansę by zdeklasować porównywalną pozycję z browaru Amber. Podsumowując, ode mnie w tym zakresie solidna trójka.

Marketing

Fortuna wypuściła je pod dedykowaną serią dla mocniejszych piw czyli Komes. Estetyką nie różni się tutaj niczym od innych trunków tej marki. To co również się nie zmieniło to pojemność czyli 0,5 litra – ta jest nazwijmy to „wymagająca”, biorąc pod uwagę ekstrakt oraz zawartość alkoholu (27 BLG oraz 12% ABV).

Piwo w pierwszej kolejności trafiło do sklepów specjalistycznych. Cena była przewidywalna, biorąc pod uwagę np. Russian Imperial Stout dostępny w tej samej serii. No i faktycznie, zaskoczenia nie było – oscylowała w okolicach 8-9 zł. Dla beergeeka przyzwyczajonego do wydatku od 15 zł w górę za piwo tak mocno ekstraktywne, to cena jest zdecydowanie okazyjna. Są też tacy, co odbierają to w kategorii: „Za jakość się płaci” nie spodziewając się w ten sposób niczego wartego uwagi.

Jednak prawdziwy hit nastąpił gdy okazało się, że Komes Barley Wine trafił do sieci Fresh Market. Został on objęty promocją, dzięki której można było nabyć dwie butelki w cenie 10 zł. Jak łatwo policzyć, 5 zł za butelkę to dla wielu kraftowców cena wręcz dumpingowa za piwo w tym stylu.

Jeżeli zaznajomieni w temacie smakosze piwa nie wykupili od razu całego asortymentu w ich osiedlowych sklepach, to w ten sposób Komes Barley Wine miał okazje trafić do szerszego grona odbiorców.

W browarze zdecydowali się jeszcze na jeden zabieg, dorzucając nowego Komesa do zestawu z ich firmowym pokalem. No i przyznać trzeba, że akurat „Kolekcja Konesera” zawiera najlepsze co pod tą marką kiedykolwiek było dostępne: Porter Bałtycki, jego wersja z płatkami dębowymi, RIS oraz właśnie Barley Wine.

Podsumowując – od strony marketingowej nie mam się do czego doczepić. Wyróżnia się na pewno akcja we Freshu, dlatego niech tym razem będzie czwórka.

Wykonanie

Samo piwo wyszło zaskakująco dobrze, choć też dalekie jest od ideału. Jest ono bardzo słodowe, a słodycz to akurat coś, co w tym stylu jest jak najbardziej pożądane. Dla mnie jednak było jej za dużo, nie byłem w stanie dopić butelki. Mimo tego nie powiedziałbym, że mi ono nie smakowało – po prostu butelka 0,5 l. to za duży kaliber na takiego słodkiego mocarza w pojedynkę.

W aromacie dominują akcenty słodowe oraz ich utlenienie, przede wszystkim karmel, suszone owoce, rodzynki i nuty zbożowe. Co ciekawe, piwo zawiera amerykański chmiel (Amarillo, Columbus, Citra, Chinook), jednak jego wpływ zabiło zapewne leżakowanie. W smaku tak jak już wspomniałem ewidentnie #teamsłodyczka, jest też delikatny alkohol, który bardziej objawia się rozgrzewając przełyk. Tutaj również spotkamy się z suszonymi wiśniami, karmelem, rodzynkami czy śliwkami. Piwo jest gęste i ciężkie – mogłoby być trochę bardziej gładkie, co by wpłynęło pozytywnie na jego pijalność. Na ten aspekt niestety oddziałuje również za wysokie nasycenie, co akurat jest standardem jeśli chodzi o Komesy.

Komes Barley Wine to udany wypust rodem z Miłosławia. Jest to coś, czego można oczekiwać od browaru o tej reputacji i rozmiarze. Zasłużyło sobie na solidną czwórkę.

Podsumowanie

Choć nie idealna, to na pewno jest to jeden z ciekawszych pozycji w ofercie Browaru Fortuna. Jest to prawdopodobnie najlepszy budżetowy przedstawiciel stylu dostępny na rynku.  Osobiście liczę, że Fortuna pójdzie dalej w tę stronę oraz zdecyduje się na więcej podobnych inicjatyw.

Oceń ten piwny projekt

4.43/5 (2)

Polub i udostępnij: