Brokreacja – Imperialny Nafciarz Dukielski Laphroaig BA

Na inaugurację projektowych analiz piwnych wziąłem na tapet coś wyjątkowego. Głównie dlatego, że według mnie jest to jedno z najlepszych piw w Polsce, a na pewno już w ramach swojego stylu to nie tylko krajowy, a nawet światowy top. Zapraszam na ocenę projektu Imperialny Nafciarz Dukielski Laphroaig Barrel Aged browaru Brokreacja.

Ze względu na to, że to pierwsza tego typu recenzja na blogu warto przypomnieć na czym będzie polegała. Piwo będące obiektem analizy zostanie przedstawione pod kątem trzech kryteriów: Pomysłu, Marketingu oraz Wykonania. Oceniając przez pryzmat każdego z nich wystawiana będzie ocena cząstkowa, która będzie miała wpływ na wynik końcowy. Ta natomiast jest średnią ważoną, gdzie największą wagę ma wykonanie, a najmniejszą pomysł. Nie przedłużając już, czas przejść do rzeczy.

Pomysł

Na początku był Nafciarz Dukielski, powstały we współpracy z browarem Dukla. Żytni Brown Porter, o znaczącym wpływie słodu wędzonego torfem – wielu twierdzi, że ten można jedynie albo kochać, albo nienawidzić. Piwo zyskało uznanie i śmiało można powiedzieć, że każdy miłośnik spalonych kabli mógł być zadowolony.

Następnie pojawiła się jego wersja imperialna. Większy ekstrakt, zawartość alkoholu oraz ogólna złożoność robiła jeszcze większą robotę – pamiętam jak w poznańskiej Piwnej Stopie miałem przyjemność próbować go w wersji lanej. To co pamiętam najbardziej to bardzo dobry balans pomiędzy charakterem brown porteru, a wpływem wędzonego słodu w zasypie.

Następnie te wzmocnione wcielenie trafiło do beczek, co zazwyczaj jest dobrym pomysłem. Nie od dzisiaj wiadomo, że piwa barrel aged mimo sporej loterii wpływu beczki na efekt końcowy, to jednak często dają niezłe efekty.

Niemniej w przypadku Imperialnego Nafciarza, mamy do czynienia z czymś wyjątkowym w skali kraju. A to dlatego, że w beczce do której trafił leżakował wcześniej Laphroaig 10 – ceniona szkocka whisky z wyspy Islay, która charakteryzuje się intensywnym torfowym charakterem. Połączenie specyfiki słynnego Single Malta oraz równie oddającego charakter asfaltu Nafciarza nasuwało się samo. Jak opisuje browar na swoim blogu, okazja by tego dokonać była nieprzeciętna:

Sęk w tym, że do Polski beczki po owym cymesie trafiają niezwykle rzadko. Zresztą – w ogóle mało kiedy wyjeżdżają z Islay. Jakimś cudownym trafem (to zapowiadana na wstępie boska interwencja) jedna z nich wylądowała w Krakowie i stała smutna w kącie magazynu firmy Marxam, od której bierzemy standardowe beczki.

Tego dnia wychwycił ją radar Mateo. Pan Prezes wypatrzył drewnianą piękność, po czym – bez pytania o cenę – kazał załadować na furgona. Wiedział, że właśnie zdobyliśmy skarb.

Dzięki temu śmiało możemy mówić, że Brokreacja „rozdziewiczyła” beczki po tym zacnym destylacie w naszym kraju. I to jest na pewno coś, co wpływa mocno na plus tego pomysłu, dlatego daje mu solidną czwórkę.

Marketing

Brokreacja od zawsze wybijała się pod względem etykiet i tutaj też nie jest inaczej. Rysunkowe nawiązanie do profesji, do tego spójność z wersją podstawową oraz imperialną. Z tą drugą, to różni się właściwie jedynie oznaczeniem, że jest leżakowane w beczce oraz gustownym kartonikiem, które również stają się coraz popularniejsze w polskim krafcie.

Butelka o pojemności 0.33l. to standard jeśli chodzi o piwa w ograniczonej ilości (500 sztuk!) oraz dostępności. Oprócz samego faktu, że przy tak małej warce rozlew do mniejszych butelek powoduje to, że jest ich na rynku po prostu więcej, to generalnie jest to dobry pomysł w przypadku piw o charakterze typowo degustacyjnym.

Cena za to piwo nie należy do najniższych. Butelkę wyceniono na 50 zł. Według mnie cena jest jednak uzasadniona – już nie tylko biorąc pod uwagę wszelkie koszty, które browar poniósł, ale przede wszystkim samo piwo jest tego warte.

Najbardziej jednak doceniam model dystrybucji, który założono przy okazji tego projektu. Imperialnego Nafciarza BA można dostać jedynie podczas festiwali na stoisku Brokreacji. Biorąc pod uwagę jak bardzo dyskutuje się o piwnym hypie, spekulantach i niskiej dostępności tego typu pozycji w sklepach, to jest to strzał w dziesiątkę. Dzięki temu każdy kto się tematem zainteresuje, ma możliwość dostać to piwo w trakcie festiwalu. A tych też już w kraju nam wyrosło na mapie Polski, więc okazji by zdobyć tego unikata jest sporo. I ja to szanuje, daję tutaj zasłużoną czwórkę.

Wykonanie

Przechodząc wreszcie do samego piwa – jest to na pewno trunek niełatwy i zdecydowanie o charakterze degustacyjnym. Pierwszy raz miałem okazję go spróbować podczas warzenia The Blogger 2017 w Szczyrzycu, gdzie mimo ponad 30 stopniowego upału piło się go fantastycznie.

Torfowość tego piwa jest potężna i w dużej mierze dominuje to piwo. Jednakże po intensywnej dawce świeżo wylanego asfaltu pojawiają się w smaku nuty czekoladowe, karmelowe, orzechowe oraz suszonych owoców. Alkoholu tutaj nie stwierdzono, a faktura i gęstość tego piwa robi również wrażenie. Beczka ewidentnie podbiła wędzoność ale dodała również gładkości.  Dla mnie jest to najlepsze torfowe piwo jakie kiedykolwiek piłem. Choć dla niedoświadczonego beergeeka będzie trudno przebić się przez tę ścianę torfu, to jednak złożoność tego piwa  może zaskoczyć każdego. W swoim stylu jest to według mnie top level światowy, stąd zasłużona piątka.

Podsumowanie

Ocena końcowa tego projektu wygląda następująco:

Jest to najprawdopodobniej najlepsze piwo, jakie kiedykolwiek Brokreacja wypuściła. Odrobina przypadku (dorwanie beczki), przemyślany sposób promocji oraz przede wszystkim niebanalne wykonanie – to wszystko co wpłynęło bardzo pozytywnie na końcową ocenę. A jakie jest wasze zdanie na temat tego projektu? Zachęcam do komentowania oraz zostawienia swojej oceny!

Oceń ten piwny projekt

4/5 (1)
Polub i udostępnij: