10 najciekawszych projektów polskiego kraftu

Nie da się ukryć, że główne aktywności każdego browaru skupiają się na produkcji piwa. To w końcu najważniejszy przedmiot działalności, gdzie przy wsparciu całego zbioru dodatkowych przedsięwzięć kształtowany jest ich sukces.

Obecnie rynek piwowarstwa rzemieślniczego często bywa bezlitosny i przy dosyć już bogatej ofercie następuje weryfikacja browarów pod względem jakości. Jednakże browary tak jak każde przedsiębiorstwo robią wiele, by zaciekawić swoją grupę odbiorców oraz wyróżnić się na rynku. Widać to z resztą w całym środowisku, które w ramach rozwoju dąży do organizacji interesujących przedsięwzięć.

Tym właśnie oto sposobem powstają na scenie piwowarstwa rzemieślniczego różne projekty, które ją wzbogacają i czynią bardziej interesującą. W tym wpisie chciałbym wyszczególnić swoją listę inicjatyw, które według mnie są jednymi z ciekawszych w historii polskiego kraftu. Ze względu na różnice, jeśli chodzi o zakresy tych projektów, kolejność jest przypadkowa. Lista ta jest zupełnie subiektywna, a przy jej kolekcjonowaniu brane były pod uwagę pomysł, jego wykonanie oraz wpływ jaki miał na rynek piwowarstwa rzemieślniczego w Polsce.

1. Pinta Hop Tour

Prekursorzy kraftu w naszym kraju stworzyli ciekawą inicjatywę, dzięki której jeżdżą po świecie poszukując inspiracji. Byli już w Ameryce Południowej oraz w Republice Południowej Afryki. Z tych wojaży przywieźli ze sobą charakterystyczny dla tych regionów chmiel, którymi mogli nas uraczyć w swoich piwach z serii Pinta Hop Tour.

Dotychczas pojawiły się dwa piwa z tej serii: Rye Wine z argentyńskim chmielem oraz Pale Ale na południowoafrykańskich odmianach. Oba piwa nie zachwyciły i są raczej poprawne. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to miła odmiana od ciągle dominującego w krafcie zaciągu chmielu z USA. Sama otoczka projektu jest również interesująca, bo z każdej wyprawy mogliśmy zobaczyć wideorealcję. Gratulacje dla Pinty i powodzenia w kolejnych podróżach!

2. Rebranding Browaru Recraft

Zdjęcie: Facebook Browaru Recraft

Browar Recraft na ubiegłorocznym Wrocławskim Festiwalu Dobrego Piwa zaskoczył zmianą swojej nazwy oraz identyfikacji wizualnej. Znani dawniej jako świętochłowicki Reden, zdecydowali się na tę zmianę by odciąć się od kojarzącego i mylącego z nimi Chorzowskiego minibrowaru o tej samej nazwie. W ten sposób powstał znany nam dziś ReCraft, a zmiana ta nie pozostała w branży bez echa.

Niemniej jak się okazało, rebranding ciągle postępował i dzisiaj mamy do czynienia z innym ReCraftem, niż tym zaraz po zmianie wizerunku. Ponowna zmiana logo, etykiet, generalnie całej identyfikacji wizualnej na bardzo nowoczesną była strzałem w dziesiątkę. Obecnie jest to zdecydowana czołówka w Polsce pod tym względem, ich etykiety są zwyczajnie piękne, proste i bardzo spójne. Ewidentnie się wyróżniają, a wiadomo że produkt musi mieć to coś, by zainteresował oko i się sprzedał.

3. Craft Beer Camp

Czas na pierwszy z dwóch wyróżnionych przeze mnie festiwali. Craft Beer Camp to jedyna taka impreza w Polsce, organizowana przez niedawno uruchomiony (w końcu!) Browar Gzub z Annopola. Formuła festiwalu jest zasadniczo bardzo prosta – bierzesz namiot, przyjeżdżasz, rozkładasz się i chillujesz przez 2 dni w towarzystwie piwowarów, ludzi z branży lub po prostu znajomych. Miejsce na polu namiotowym jest bezpłatne, hajs potrzebny jedynie na piwo i jedzenie – żyć nie umierać. To jest naprawdę wyjątkowa impreza, o której więcej napisałem tutaj.

4. Stockholm Syndrome by Brokreacja

Nie od wczoraj trwa walka między zwolennikami tego jedynego, prawilnego podejścia zgodnego z mitycznym Duchem Kraftu, a miłośnikami akceptującymi aromaty w piwie. Temat bardzo ciekawie pociągnęła ekipa Brokreacji szykując piwa o nazwie Stockholm Syndrome. Było to Triple IPA wydawane z numerem 1 oraz 2, a zadaniem konsumentów było odgadnięcie, które z nich są z dodatkiem aromatów, a które na bazie soków oraz skórki owoców.

via GIPHY

Wynik dla wielu był zaskakujący, tak więc eksperyment Brokreacji się udał. „Skoro jest intensywniejsze, to na pewno na aromatach” – takie myśli rodziły się w głowie niejednego beergeeka, w tym mojej. Można powiedzieć, że autorzy udowodnili, iż można zrobić lepsze piwo bez dodatków w postaci aromatów, jednak dla mnie osobiście to i tak nie rozwiązuje sporu. Bo jak życie pokazuje, piwo można świetnie uwarzyć bądź spieprzyć z aromatami bądź bez nich. Tak samo piwo, z którym teoretycznie poszło się na łatwiznę dodając aromaty nie musi być w cale dobre. Niemniej cała akcja według mnie na spory plus, przede wszystkim ze względu na jej wykonanie.

5. Browar Kormoran 1 na 100

Fot. Strona Browaru Kormoran

W pierwszej połowie 2016 roku Browar Kormoran zrobił coś, czego na rynku zdecydowanie brakowało. Główną cechą piw rzemieślniczych jest ich wyrazistość, odróżniająca je od powszechnie dostępnej nijakości oferowanej przez koncerny. Każdy kto jest kierowcą narzekał niejednokrotnie na konieczność picia piw bezalkoholowych bądź radlerów, gdy spotykał się ze znajomymi. Kormoran jak dla mnie zrobił mistrzowski ruch wypuszczając lekkie, żytnie APA, które zawiera jedynie 1% alkoholu. W ten sposób stworzyli wyraziste piwo, które można pić „bez obawień”. Co ciekawe, minęło od premiery już półtora roku, a oni ciągle są jedyni na rynku. Wprawdzie powstało kilka niskoalkoholowych piw albo taka Nachmielona czy inna Hopsoda, ale umówmy się – to nie jest to samo. Dla mnie to piwo jest majstersztykiem i często jak wiem, że będę musiał po spotkaniu ze znajomymi wsiąść do auta to zabieram je ze sobą.

6. Kooperacja blogerów z Brokreacją czyli The Blogger

Fot. Jerry Brewery

Projekt, który obecnie ma swoją drugą edycję, to na pewno jedna z ciekawszych zajawek w polskim krafcie. Piwna blogosfera dzięki inicjatywie Jurka z bloga Jerry Brewery oraz browaru Brokreacja, mogła wspólnie uwarzyć komercyjnie piwo. The Blogger w zeszłym roku zadebiutował na Poznańskich Targach Piwnych, ale z tym wszystkim wiązała się ciekawa otoczka. Blogerzy miedzy sobą wybrali najpierw styl, następnie uczestniczyli w dniu warzenia, by później spotkać się w Poznaniu na premierze ich współdzieła oraz podczas Beer Blog Day.  W tym roku scenariusz był podobny, a na tapecie pojawił się istny challenge, wygenerowany za pomocą generatora styli bloga Piwolucja.pl – Ultra Islay Whisky Barrel Aged Salty Kiwi & Cocoa West Coast White Bitter. Ubiegłoroczny The Blogger wypadł poprawnie, był trochę za grzeczny. Jak będzie tym razem, dowiemy się ponownie w Poznaniu na najbliższych targach.

7. Buby Extreme od browaru Szałpiw

Tych piw nie trzeba nikomu raczej przedstawiać, ale kilka słów napisać trzeba. Browar Szałpiw miał w ofercie swojego quadrupla zwanego Bubą Fest, która była mocniejszą wersją ich Buby. Następnie zrobili coś, co zapoczątkowało w Polsce nowy trend – wymrozili te piwa, dzięki czemu nadali większej esencji i wyrazistości. Jakby tego było mało, ta Buba trafiła również do beczek po Whisky JD, Calvadosie oraz Koniaku. No i gdy po premierze na ubiegłorocznym, jesiennym Warszawskim Festiwalu Piwa ludzie dowiedzieli się z czym mają do czynienia zaczął się mega hype, porównywalny jedynie z tym na Impierium Prunum oraz Samca Alfa. Piwa okazały się totalnie światowym top levelem, a wersja po Jacku Danielsie wypracowała sobie miano najlepszego oraz najbardziej pożądanego piwa w historii. Choćby właśnie z tego powodu, nie mogło Buby Extreme zabraknąć na tej liście.

Buba Extreme Jack Daniel’s Barrel Aged na portalu RateBeer została przez Was uznana za najlepsze polskie piwo.

BARDZO WAM DZIĘKUJEMY!

Opublikowany przez Browar Szałpiw na 30 stycznia 2017

8. One More Beer Festiwal

Drugi w zestawieniu festiwal, o którym zrobiło się bardzo głośno, bo wyróżnia się on znacząco na tle innych festiwali odbywających się naszym kraju. Z inicjatywy Tomka Rogaczewskiego (Pracownia Piwa), Grześka Korcza (Mikkeller Bar Warsaw) oraz Rocha Młodeckiego (Smakpiwa.pl) powstała impreza o nietypowej formule – w cenie biletu, próbujesz wszystkiego co jest dostępne. Na pierwszy rzut oka, kojarzy się z wrocławskim Beer Geek Madness, ale to jednak nie to. Bliżej mu do Mikkeller Beer Cellebration odbywający się w Kopenhadze, gdzie przedsięwzięcie podzielone jest na sesje, na których różne piwa są dostępne. I nie rzadko są to takie pozycje, których ciężko w ogóle dostać, a jeżeli już to za zaporową dla wielu cenę. Właśnie dzięki inspiracji duńskim festiwalem, zbudowany został fenomen One More Beer Festiwalu. Potęguje to również fakt, że na festiwalu więcej wystawców pochodzi z zagranicy, co jest ewenementem i nowością u nas. Wśród nich były takie perełki jak: Omnipollo, Stigbergets Bryggeri, Dugges Bryggeri, Evil Twin Brewing czy Mikkeller. To wszystko złożyło się na całą wyjątkowość tego festiwalu. Opinie o nim w większości były bardzo pozytywne, stąd jeżeli tylko czas pozwoli to następna edycja będzie punktem obowiązkowym w przyszłorocznym festiwalowym kalendarzu.

💪

Opublikowany przez One More Beer Festival na 8 września 2017

9. Konkurs Piw Domowych oraz Grand Champion PSPD

Zapoczątkowany na nieistniejącym już festiwalu Birofilia w Żywcu, jest to jeden z najstarszych (jak nie najstarszy) i największych konkursów piw domowych w Polsce. Choć pod skrzydła PSPD trafił dopiero w 2011 roku, to początki datowane są na rok 2003, kiedy organizowany był przez Browamatora. Chciałem wyróżnić ten konkurs, ponieważ odegrał ważną rolę w rozwoju polskiego piwowarstwa rzemieślniczego, a nawet długo zanim o krafcie w Polsce ktoś w ogóle usłyszał. To właśnie tytuł Grand Championa był przez wielu pożądany, szczególnie że od 2009 roku w ramach nagrody warzone jest w Cieszynie piwo wg receptury zwycięzcy i z jego asystą. Choć dzisiaj mówi się, że powoli konkurs traci swoją renomę i nie wzbudza już takich emocji jak kiedyś, to nie można mu było odmówić tego, iż zmotywował a następnie wypromował wielu uznanych obecnie piwowarów: Czesława Dziełaka, Dorotę „Dori” Chrapek, Janka Szałę czy Andrzeja Milera. Dziś to nie są anonimowe osoby w środowisku, a każdy z nich jest w branży zawodowo – to tylko o czymś świadczy.

10. Laboratorium Pracowni Piwa

Na koniec chciałbym wyróżnić pomysł podkrakowskiej Pracowni Piwa. W ramach swoich piwnych eksperymentów stworzyli wewnątrz browaru sekcję, którą nazwali mianem Laboratorium Pracowni. Pod tą specjalną serią pojawiają się piwa nietuzinkowe, nierzadko bardzo ekstremalne wnioskując już po samym stylu. Każde z pozycji wychodzących z laboratorium oznaczone jest numerem oraz nie podlega standardowej dystrybucji – butelki z LABami można nabyć jedynie w sklepiku przy browarze bądź w ich własnym lokalu tj. krakowskim Tap House. Co zainspirowało Pracownię do stworzenia takiego projektu? Przeczytajcie sami:

Nadszedł czas by uchylić rąbka tajemnicy. Laboratorium Pracowni, to tęsknota za czasami gdy byliśmy piwowarami domowymi,…

Opublikowany przez Laboratorium Pracowni na 5 grudnia 2016

Nie każdy browar może sobie na coś takiego pozwolić, a do tego wiadomo, że LABy to często naprawdę nietuzinkowe piwa, a nie tylko nieudane eksperymenty.

Jak podobała Wam się lista? Dodalibyście jakieś przedsięwzięcie od siebie? Zachęcam do dyskusji!

Polub i udostępnij: