Hipis z Browaru Gościszewo

Lato w pełni, choć często przypomina bardziej wczesną wiosnę swoją chimeryczną pogodą. Dzisiaj akurat przy typowo wakacyjnej aurze zdobyłem nowość z Browaru Gościszewo. Hipis Summer APA to potencjalnie spora dawka letniego orzeźwienia. Czy tak będzie?

Browar Gościszewo był u mnie traktowany dotychczas ze sporą rezerwą, miałem jedynie przyjemność pić ich wędzony Darz Bór, który był dosyć przyzwoitym piwem. Od jakiegoś czasu widać ich mocny skręt w stronę zachowawczego, ale jednak kraftu. Wiadomo, że to właśnie w Gościszewie gościł AleBrowar, gdy byli jeszcze na kontrakcie, a sam Michał Saks również warzył (a może ciągle warzy?) pod marką Gościszewa. Jak w takim wypadku prezentuje się ich najnowsza Summer APA?

Hipis cechuje się ekstraktem na poziomie 9 BLG oraz zaledwie 3,1 % alkoholu – to właśnie tak jak powinno być w piwie określanym mianem letniego. Nie ma być ciężkie ani mocne, a rześkie, orzeźwiające i nie ścinające z nóg przy upalnym słońcu. Mi to pasuje, bo akurat cenię sobie lekkie i niskoalkoholowe piwa.

Przechodząc do konkretów – piana jest śnieżnobiała oraz drobnopęcherzykowa, utrzymuje się całkiem długo zostawiając drobną koronkę na szkle. Barwa złocista, opalizująca – prezentuje się naprawdę ładnie.

W aromacie dominują akcenty chmielowe, których nie żałowano – są tu Citra, Cascade, Centenial, Simcoe oraz Amarillo. Ta mieszanka dała wyraźne cytrusy, tropikalne owoce oraz delikatną żywiczność, prawdopodobnie od Simcoe. Jest nieźle.

W smaku jest bardzo dobrze! Przede wszystkim zdumiony jestem pełnią Hipisa, przy tym ekstrakcie czuć wyraźnie jego ciało. Jednocześnie piwo jest bardzo wytrawne, a całość smaku wypełnił chmiel z grefrutowo-żywiwiczną goryczką. Ta jest dosyć konkretna, choć delikatnie zalegająca. Nie zmienia to jednak odbioru tego piwa – jest ono orzeźwiające, świeże i bardzo pijalne dzięki dosyć niskiemu wysyceniu.

Jestem pozytywnie zaskoczony tym piwem. Jest to bardzo „czysta” APA, tak jak wersja Summer z nastawieniem na letnie orzeźwienie powinna wyglądać. Do tego spodziewałem się, że będzie zbyt wodniste, a tu miła niespodzianka. Można się tylko cieszyć, że stopniowe kroki Gościszewa w stronę kraftu nie są nieporadnymi próbami przynależności do grona Piwnej Rewolucji. Oby tak dalej, a ja zdecydowanie polecam Hipisa oraz z chęcią spróbuje kolejnych wypustów Gościszewa.

Polub i udostępnij: