Lodołamacz i Królowa Lodu z Browaru Spółdzielczego

Ostatnio widoczny jest trend na wymrażane piwa. Kolejnym browarem, który zdecydował się wypuścić piwo poddane temu procesowi jest Browar Spółdzielczy z Pucka. Lodołamacz oraz Królowa Lodu to Ice Double IPA oraz Ice RIS.

Od premiery piwa dużo można było o tych piwach usłyszeć.  Począwszy od tego, iż sztosy powinny być drogie bo mają super etykietę, poprzez nieustające narzekania na słabą dostępność piwa oraz pojawiające się oferty wymian na inne rarytasy. Drążenie tego tematu jest już męczące i jak to powiedział jeden znany pseudo polityk-youtuber: szkoda strzępić ryja. Mnie udało się ich spróbować w Poznańskim Domu Piwa, gdzie odbywała się jedna z premier tych piw.

Lodołamacz Ice DIPA oraz Królowa Lodu Ice RIS

To co generalnie przykuło sporą uwagę w tych piwach to etykiety – są wykonane z materiału oraz tekst na niej jest wyszywany. Jest to pewna innowacja i może to robić wrażenie. Ja wprawdzie nawet butelki w rękach nie miałem, ale widziałem ją z bliska i faktycznie jest to coś ciekawego.

Kolejną ciekawostką, którą browar wypuszcza to gadżet – są to bluzy wzorowane na etykiety obu piw. Ponoć za 160 zł dostępne w pubie Browaru Spółdzielczego. Fajnie to wygląda!

Ale przejdźmy w końcu do zawartości, zaczynając od potencjalnie ciekawszego Lodołamacza:

Lodołamacz – Ice Double IPA

O piwie wiemy głównie tyle, że posiada 11 % zawartości alkoholu. Rozpoczynając od prezencji to jest to dosyć klarowne, lekko zamglone piwo, o barwie herbacianej bądź miedzianej. Piana choć niewielka poprzez sposób podania, to widać jaka jest drobna, kremowa oraz ładnie oblepia szkło.

W aromacie szok – jest naprawdę sporo chmielowości: owoce tropikalne, nutka żywicy oraz delikatny karmel od podbudowy słodowej. Jest to naprawdę spore zaskoczenie bo piwa mocno chmielowe zazwyczaj sporo tracą.

Pierwszy łyk i już spore zadowolenie – przede wszystkim czuć sporą słodycz, ale nie jest to atak wrednego karmelu i chwała za to Browarowi Spółdzielczemu! Co więcej, faktura tego piwa jest bliska syropowi co daje uczucie cukierka, takiej krówki w płynie. Doszukać się można również nut ciasteczkowych oraz ciemnego chleba. Tego wszystkiego byłoby jednak za wiele, gdyby nie spora owocowość od chmielu (najbardziej mi się rzucają brzoskwinie, ale są też owoce z tropików) no i spora ziołowa goryczka. To wszystko sprawia, iż to piwo ma naprawdę niezły balans.

Kolejne zaskoczenie in plus to alkohol, którego można spodziewać się znacznie wyczuwalnego. Nic z tych rzeczy, jest ułożony, przyjemnie rozgrzewający. Pijąc to piwo bez znajomości wolatarzu można spodziewać się, że jest go mniej.

Podsumowując, jest to jedna z najlepszych jak nie najlepsza Imperialna IPA w Polsce. Mimo iż jest to zdecydowanie degustacyjne piwo, to w żaden sposób nie męczy, jest wręcz zaskakująco pijalne.  Prawdziwa petarda.

Królowa Lodu – Ice RIS

O tym piwie wiemy podobnie dużo jak w przypadku bratniego Lodołamacza, zawiera 11,5 % alkoholu. Z góry wydaje się bardziej przewidywalny, ponieważ wymrażanie RISów to bardziej powszechna praktyka. Jak zatem było w tym przypadku?

Barwa ciemnobrunatna, niemal czarna. Piana beżowa i podobnie jak w poprzednim przypadku ładnie oblepia szkło. W aromacie na pierwszym miejscu czekolada, idąca w stronę bardziej deserową, pralinową ale i paloność. Gdzieś majaczą w tle owoce od chmielu. Jednak to co przede wszystkim różni Królową od Lodołamacza to intensywność – tutaj jest zdecydowanie mniejsza, takie mam wrażenie.

Wygładzona faktura daje przyjemne odczucie w ustach.  Również czuć potężną słodycz, przede wszystkim czekoladową, której odczucie jest dosyć długie i wyraźne. Dopiero pod koniec uruchamia się goryczka i paloność, choć nie kontrują tego piwa tak skutecznie jak w poprzedniku. Zupełnie z tyłu są inne wyznaczniki chmielu, czyli posmaki owocowe. Czuć również rozgrzewający alkohol, który jest fajnie ułożony.

Piwo zdecydowanie dla fanów #teamSłodyczka, bo ona tutaj wyraźnie przeważa. Choć piwu nie można zarzucić totalnego braku balansu, to jednak można mieć wrażenie minimalnych dysproporcji między słodyczą a kontrą w postaci goryczki i paloności.  Mimo tego nie zaburza to pozytywnego odbioru tego piwa – jest ono bardzo dobre oraz pije się je bardzo przyjemnie.

Jest to niewątpliwie udana pozycja, choć w żaden sposób nie zaskakuje, niczego nie urywa. Słodki, mocny RIS, któremu wymrażanie dodało ciała, słodyczy i wygładziło fakturę. Pewnie wielu mogłoby oczekiwać więcej. Ja nie zamierzam zbytnio narzekać 🙂

Podsumowując oba „lody” z Pucka – są to bardzo dobre piwa, a szczególnie Lodołamacz wg mojej opinii jest niezwykle udany. To w jaki sposób wymrażanie spotęgowało odczucia w tym piwie, zachowując przy tym chmielowość  tak bardzo charakterystyczną dla India Pale Ale, zrobiło na mnie spore wrażenie. Gratulacje dla Browaru Spółdzielczego oraz życzę kolejnych równie udanych pozycji!

Polub i udostępnij: