Premierowe piwa Browaru Rockmill – Play for Me, Chemistry i Hopdigger

Podczas ostatniego weekendu, w słynne już święto „6 króli”, miałem okazje uczestniczyć w premierze nowego browaru kontraktowego. Browar Rockmill, o którym mowa, zaprezentował swoje trzy pierwsze piwa. Zapraszam na krótką recenzję tych nowości.

Browar Rockmill, to inicjatywa założona przez Ewę Gurlik, Łukasza Rokickiego (znanego z Piwomani) oraz Andrzeja Milera, który zdecydowanie nie jest anonimową postacią w polskim krafcie. Andrzej to (dotychczas) piwowar domowy, laureat wielu nagród oraz przede wszystkim Grand Championa 2012, za swojego Rauchbocka. Wejście do komercyjnej strony kraftu przez tak zasłużonego piwowara domowego bardzo cieszy. Wspomniana trójka warzy swoje piwa w Bytowie, a jak pierwsze z nich wypadają, przekonałem się na Poznańskiej premierze (jednej z kilku w ten weekend) w Ministerstwie Browaru na Wronieckiej.

Niestety warunki pubowe nie dały mi możliwości wykonania lepszych zdjęć. Dlatego odliczając od lewej: Play For Me American Ale, Chemistry American Saison oraz Hopdigger New Wave Belgian IPA. W takiej kolejności były również degustowane.

Play for Me

Piwo ma 12 BLG, było chmielone wyłącznie na etapie whirpool’a oraz na zimno, z użyciem chmieli: Mosaic, Citra, Simcoe, Sorachi Ace oraz Chinook.  We wszystkich trzech piwach trudno było ocenić pianę, ze względu na to jak zostały mi owe piwa podane, stąd nie będę się na niej ani na barwie skupiał. W aromacie oczywiście dominują cytrusy, po ogrzaniu również delikatna nafta od Mosaica się uwydatniła, generalnie bardzo owocowo i przyjemnie.

W smaku faktycznie mamy dowód na to, iż piwo jest takie jakie miało być z założenia – jest bardzo lekkie, gładkie, pijalne i wytrawne. Goryczka nie za wysoka, co jest zrozumiałe po tym w jaki sposób chmielone piwo było. Jest to przyjemny ale, choć dla mnie osobiście zbyt mało wyrazisty. Bardzo dobra pozycja dla osób, które dopiero wkręcają się temat kraftu – przyjemna owocowość w aromacie, a w smaku nie przegięte z żadnej strony. Całkiem nieźle.

Chemistry

Amerykańska interpretacja Saisona o ekstrakcie 13 BLG, takim samym zestawie chmieli z wykorzystaniem drożdży FM21 Odkrycie Sezonu Fermentum Mobile. No i tutaj muszę przyznać, że od początku jest ciekawej, bo oprócz tego co można wyczuć w poprzednim piwie, dochodzi również znana belgijska fenolowość czyli elementy korzenne, przyprawowe, pieprzowe. No i jeszcze  pomarańczę można było uchwycić.

Smak to dla mnie bomba – jest skórka pomarańczy, jest owocowość, wyraźna, ale nie przegięta goryczka. Gdzieś przewija się odrobina pieprzowej pikantności. Piwo jest wytrawne, ale nie puste – jest to to czego oczekuje od Saisona. Bardzo dobra pozycja i bardzo serdecznie polecam, naprawdę świetny start póki co Rockmill zafundował!

Hopdigger

Piwo to wydaje się być najciekawszą i najbardziej intensywną pozycją bo to New Wave Belgian IPA o ekstrakcie 16 BLG. No i faktycznie również najintensywniejszą. W ogóle mam wrażenie, że każde kolejne piwo pite w tej kolejności to jakaś bardziej złożona wariacja poprzedniego.

Piwo jest zdecydowanie mętne, wręcz trochę błotniste, zgodnie z tym co sugeruje New Wave w nazwie stylu. Aromat – wyraźnie chmielowy, granulatowy wręcz. Przykrywa mocno belgijskie nuty. Pierwszy łyk i od razu goryczka daje się we znaki – bardzo konkretnie, ale niestety dosyć zalegająco. Piwo dzięki swojemu ekstraktowi sprawia wrażenie dosyć pełnego, robota drożdży oraz chmielu również bardziej w smaku są wyczuwalne. Mimo to jednak piwo jest zdecydowanie wytrawne, ale już nie tak łatwe i pijalne jak pozostałe. Również dobra pozycja, ale ta nieprzyjemna wg mnie goryczka jest jedynym minusem tego piwa.

Podsumowując – najlepszym piwem z całej trójki wg mnie jest Chemistry, do którego pewnie jeszcze nie raz wrócę – czy to na posiedzeniu w pubie, czy w wersji butelkowej. Muszę pogratulować browarowi Rockmill za start, bo wypadł całkiem przyzwoicie. Mam nadzieję, że uda im się utrzymać poziom i kolejne piwa będą prezentowały się równie dobrze, albo i lepiej. Życzę im również wytrwałości na obecnie nie łatwym dla kontraktowców rynku. A tak było w ostatnią sobotę, w Ministerstwie na Wronieckiej:

Premiera Browaru Rockmill w Ministerstwie Browaru na Wronieckiej w Poznaniu. Źródło: https://www.facebook.com/browarrockmill/

 

Polub i udostępnij:
  • Marcin

    Stonowana ocena, specjalnie pojechałem do sklepu jak zobaczyłem że pojawiły się piwa które warzył Andrzej Miler, wziąłem Play for me i Hopdiggera, niestety początek kiepski, proponowanie komuś na początek przygody z kraftem to porażka, piwo jest kompletnie nie zbalansowane, nie ma w ogóle ciała, goryczka jest nieprzyjemna i zalegająca, chmiele mnie nie zachwyciły apa jakich wiele – kiepska.Jak już bym miał coś polecać na początek komuś to Pacyfika z Artezana , rześka, aromatyczna, zbalansowana i niesamowicie pijalna. Hopdigger trochę lepiej ale ta goryczka…… kompletnie zdominowała charakter drożdży dopiero po ogrzaniu coś tam się wyczuwa, ale goryczka była tak nieprzyjemna że po wypiciu tych dwóch tylko piw następnego dnia rano obudziłem się ze strasznym kapciem. Miałem nadzieję że zostanę zaskoczony czymś świeżym, mając w pamięci moją pierwszą uwarzoną APę z przepisu Andrzeja.

    • Ocena stonowana bo wg mnie tragedii nie ma. „Play For Me” jest nijakie to prawda, ale też niczym wg mnie nie odrzuca dlatego nie uważam, że jest kiepskie. Jest może zbyt poprawne. Pacyfik to klasyk, a do tego wręcz sztos w tym stylu i również bym polecił oczywiście 🙂 Za to w Hopdiggerze faktycznie goryczka przeszkadza i dominuje, o czym wspomniałem. Najlepszym z tej trójki jest akurat Chemistry, którego akurat nie wziąłeś, ma najwięcej balansu zdecydowanie. Pozdrawiam!