Piwa z 5 Warszawskiego Festiwalu Piwa

Jak to na każdym festiwalu główną atrakcją jest oczywiście piwo. Choć na festiwal dotarłem późno, to wybór dostępnych piw był tak ogromny, że w żaden sposób nie byłem zniechęcony przepadłymi okazjami. Przez niemal cały trzeci dzień festiwalu miałem okazje spróbować wielu pozycji, ale nie będę skupiał się na każdej.

Jak można było przeczytać w relacji, po dosyć chłodnym i długim spacerze, pierwszym piwem na rozgrzanie nie mogło by być nic innego jak RIS. Padło na Kosiarza Umysłów z Piwnego Podziemia. Piwo jest z nowej warki, poprzedniej nie piłem, a piwo urosło do rangi czołowego polskiego imperialnego stoutu.

Piwo było oleiste, ciemne, nieprzejrzyste, z bardzo ładną, choć nietrwałą pianą. W aromacie dominowała popiołowość oraz czekolada. W smaku wyróżniało się odczucie ciemnych słodów – paloność, popiołowość oraz charakterystyczna kwaśność, która szczerze mówiąc odrobinę mi przeszkadzała. Do tego czuć było przyjemne szczypanie po gardle spowodowane papryczkami Anchos. Generalnie piwo bardzo dobrze wykonane, przekonałem się skąd taka a nie inna o nim opinia. Choć słyszałem od osób obecnych na festiwalu, że pierwsza warka była (jeszcze!) lepsza.

14691145_542872465910734_3589470426323882526_n
Kosiarz Umysłów próbowany na trybunie stadionu Legii. Mimo niskiej temperatury, chętnych do zasiadania na niej nie brakowało.

Kolejnym piwem, o którym chciałem wspomnieć to Cześć Bogdan! z browaru Artezan. Jedni z czołowych przedstawicieli polskiego kraftu wypuścili żytnie IPA, które miało potencjał by być świetnym New England IPA. Czy im się to udało?

_mg_2118
Cześć Bogdan! z Browaru ARTEZAN

Przede wszystkim uderzył mnie aromat nie tyle efektu chmielenia, jak po prostu czystego granulatu chmielowego. Ten sam efekt, jak po świeżo otwartej paczce chmielu, zdecydowanie był powalający.  W smaku wyraźnie cytrusowo i generalnie dobrze, choć na dwie kwestie muszę zwrócić uwagę. Po pierwsze, za mało żyta w życie. Być może to kwestia gustu, ale odczucie, które daje słód żytni był dla mnie za słabo odczuwalny. Według mnie 1 na 100 z Browaru Kormoran czy Rajza na Antypody z Hajera, to świetne przykłady jak zasyp żytni robi w piwie robotę. Tutaj niestety troszeczkę tego brakowało. Drugą kwestią, już bardziej obiektywną jest delikatna łodygowa i zalegająca goryczka. Mimo to i tak piwo wypiłem z przyjemnością, a Cześć Bogdan! jest kolejnym naprawdę dobrym piwem Artezana.

Na festiwalu obudził się mój patriotyzm lokalny, gdy przechodziłem koło stoiska browaru ReCraft. Przede wszystkim moją uwagę przykuła butelka stosunkowo nowego piwa jakim jest Biowar – piwo uwarzone wraz ze studentami Uniwersytetu Śląskiego, którzy wydzielili szczep drożdży pochodzący ze śląskiej ziemi, a później na nich zostało przygotowane piwo w świętochłowickim browarze. Myślę, że prędzej czy później, ale recenzja tego piwa pojawi się na blogu. Niemniej „na już” skusiłem się przygotowaną na festiwal premierą – Cherry Ride czyli wiśniowy sour ale. Piwo jest nad wyraz poprawne, ani nie wyróżnia się na plus ani na minus. Wiśnia nie objawia się na słodko (czego można się było spodziewać po kwasie): w aromacie taka trochę nalewkowa, a w smaku dodaje właśnie nuty kwaśności. Piwo jest wytrawne, dosyć aksamitne i umiarkowanie kwaśne. Bez rewelacji, ale wypite z przyjemnością.

_mg_2125
Cherry Ride oraz Biowar z browaru ReCraft

Tym razem chciałem wspomnieć o debiucie, który nie tylko na blogu, ale i w gardzielu mym na festiwalu zaistniał 🙂 Wiosną tego roku swoje pierwsze piwa wypuścił browar Łańcut. Do tej pory nie miałem przyjemności próbować niczego z tego browaru, ze względu również na swoją stosunkowo świeżą pozycję na rynku udało mi się ich dorwać w strefie nowych browarów.

Na moje pierwsze spotkanie z tym browarem wyszła mi na przeciw Chorągiew Rodowa, czyli ryżowe IPA. Nie przypominam sobie czy od czasów Oto Mata IPA z Pinty piłem jakiegoś przedstawiciela tego stylu, ale oczekiwania utrwalone wrażeniami pamiętam bardzo dobrze – spodziewałem się przede wszystkim sesyjnego, dosyć gładkiego ale jednak z wyraźnie podkreśloną goryczką i chmielowym aromatem.

_mg_2137
Chorągiew Rodowa z browaru Łańcut

Na pierwszy rzut rzuciła mi się nienaganna prezencja – bardzo ładna, długo utrzymująca się piana, pozostawiająca śliczną koronkę na ściance szkła. Do tego lekko zmętniony słomkowy kolor – dokładnie tak czego w ryżowym IPA bym oczekiwał. Już widać, że piwowarzy Łąńcuta są specjalistami od robienia dobrego pierwszego wrażenia 😉

Jednak po pierwszym łyku piwo nie jest wcale takie sesyjne jak myślałem – goryczka jest zdecydowana, owocowość chmielowa również daje się we znaki. Piwo jest wytrawne, ale nie jest wodniste, jest w nim całkiem sporo pełni. To wszystko wpływa na wysoką pijalność oraz orzeźwienie. Podsumowując – naprawdę niezłe piwo! Na pewno do browaru Łańcut mnie przekonało i prędzej czy później czegoś nowego z tego podkarpackiego browaru spróbuje.

Na koniec jeszcze przedstawiciel zagranicznych gości, wystawiających się z na 5 edycji WFP. Wspominając jeden z bardziej czekoladowych RISów jakie w życiu piłem (a nawet jadłem, jako dodatek do tortu), skusiłem się na piwo browaru To Øl. Po Goliacie, który był zdecydowanie fantastycznym imperialnym stoutem, nadszedł czas na Berry White, czyli kolejny owocowy sour tego dnia.

_mg_2161
Berry White z browaru To Øl

Piwo przedstawiane jako blackberry & blueberry sour ale bezsprzecznie odzwierciedlało styl, jaki mu przypisano. Zdecydowanie mocniejszy niż w piwie ReCraftu aromat oraz smak owoców, jagody i jeżyny wiele wniosły do piwa, przede wszystkim wyraźny aromat, słodycz oraz kwaskową nutę. Piwo wytrawne, a w smaku było czuć wyraźne lacto, które objawiało się delikatną teksturą oraz nutą kefirową. Był to zdecydowanie najlepszy kwas, jaki piłem tego dnia. A być może i w ostatnim czasie.

Od Warszawskiego Festiwalu Piwa minął już przeszło tydzień, a na horyzoncie widać już zbliżające się Poznańskie Targi Piwne. Będzie to dla mnie festiwal wyjątkowy, przede wszystkim dzięki roli jaką w nim będę pełnił – o tym pewnie kiedyś napiszę też kilka słów więcej. Niezmiennie jednak będzie to kolejna okazja, by zatracić się w bogatym świecie piwowarstwa rzemieślniczego, jak na tak wyjątkowe święto piwa przystało.

Polub i udostępnij: